Astoria na literackim szlaku cz.1 – 20. rocznica ostatniej „polskiej” Nagrody Nobla.

Wczoraj w Wili Literatów Astoria odbył się niezwykły  wieczór. Minęło równo 20 lat od momentu, gdy Wisława Szymborska dowiedziała się o przyznaniu jej Nagrody Nobla właśnie podczas pobytu w Astorii. Postać Noblistki, jej twórczość, a także związki z Zakopanem i Astorią wspominali literaci: Michał Rusinek i Bogdan Baran. Nie zabrakło ciekawych opowieści, anegdot. Wiersze poetki czytali artyści zakopiańskiej Sceny A2. W spotkaniu wzięła udział licznie przybyła publiczność: blisko 100 osób z trudem zmieściło się w salonie, na korytarzach i schodach Willi Literatów. Michał Zabłocki – poeta i prezes krakowskiego oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich zapowiedział, że wczorajsze spotkanie było inauguracją nowego cyklu spotkań pt. „Astoria na literackim szlaku”.

Wszystkim bohaterom i gościom tego wspaniałego wieczoru serdecznie dziękujemy za udział.

Już dziś zapraszamy na następne wydarzenia.

img_9294

W biały dzień

 

Do pensjonatu w górach jeździłby,

na obiad do jadalni schodziłby,

na cztery świerki z gałęzi na gałąź

nie otrząsając z nich świeżego śniegu

zza stolika pod oknem patrzyłby.

 

Z bródką przyciętą w szpic,

łysawy, siwiejący, w okularach,

o pogrubiałych i znużonych rysach twarzy,

z brodawką na policzku i fałdzistym czołem,

jakby anielski marmur oblepiła ludzka glina –

a kiedy to się stało, sam nie wiedziałby,

bo przecież nie gwałtownie, ale pomalutku

zwyżkuje cena za to, że się nie umarło wcześniej

i również on tę cenę płaciłby.

 

O chrząstce ucha ledwie draśniętej pociskiem

– gdy głowa uchyliła się w ostatniej chwili –

„cholerne miałem szczęście” mawiałby.

 

Czekając aż podadzą rosół z makaronem

dziennik z bieżącą datą czytałby,

wielkie tytuły, ogłoszenia drobne,

albo bębnił palcami po białym obrusie,

a miałby używane od dawna dłonie

o spierzchłej skórze i wypukłych żyłach.

 

Czasami ktoś od progu wołałby:

„panie Baczyński, telefon do pana”

i nic dziwnego w tym nie byłoby,

że to on i że wstaje obciągając sweter

i bez pośpiechu rusza w stronę drzwi.

 

Rozmów na widok ten nie przerywano by,

w pół gestu i w pół tchu nie zastygano by,

bo zwykłe to zdarzenie, a szkoda, a szkoda,

jako zwykłe zdarzenie traktowano by.

 

Wisława Szymborska

Rezerwuj pokój